piątek, 19 maja 2017

Zamykam bloga!

Dawno mnie tu nie było, aż zapomniałam jak to jest pisać notkę na bloggerze... Ale nie ważne, nie pora na sentymenty.
Tak długa przerwa spowodowana była maturą i stresem związanym z egzaminami pisemnymi, a także poszukiwaniem odpowiedniej uczelni. Poza tym pochłonęły mnie sprawy osobiste i przyznam się bez bicia, nie chciało mi się pisać żadnej notki, ponieważ dołączyłam do społeczności Wattpada i tak jakoś wyszło, że siedziałam z nosem w telefonie, zamiast w książkach.
Myślałam, czy kiedykolwiek tutaj wrócę, czy zostawić tego bloga w cholerę i nie bawić się w takie rzeczy. Postanowiłam, że oficjalnie opuszczę Czarnym Piórem Pisane. Powodów jest dużo, ale chyba najważniejszy to lenistwo, po prostu już mi się nie chce tutaj siedzieć, a zostawić bloga bez niczego, to też nie byłoby fair w stosunku do czytelników.
To też jest moja wina, bo zaniedbałam stronę. Wiecie, że od czasu notki o Nerve obejrzałam dwa filmy, więcej przeczytałam oraz zaczęłam nowe seriale i przez myśl mi nie przeszło, żeby wylać z siebie to co sądzę na temat danej produkcji, czy powieści?
Poza tym co z tego jak dziś wrócę, a za cztery miesiące znowu będę musiała was opuścić, bo zacznie się rok akademicki, dojazdy pociągiem i prawdopodobnie jakaś praca na boku. Nie będę miała czasu na prowadzenie bloga, czytanie i oglądanie filmów, żeby móc potem coś więcej na ich temat napisać.
Jeszcze jedna sprawa to same notki... No nie podobają mi się. Z początku miały to być typowe recenzje, potem trochę zmieniłam, że to po prostu moje subiektywne spojrzenie na pewne teksty kultury, usunęłam oceny i zrobił się taki miszmasz. Nieład artystyczny.

Mam nadzieję, iż moja decyzja zostanie przyjęta.
Wszystko musi mieć swój kres. Lepiej to oficjalnie powiedzieć prosto z mostu, niż kręcić, że no w sumie to jestem, ale mnie nie ma, bo coś tam... 

Blog będzie działał do 31 maja, w godzinach wieczornych go usunę. 

A jeśli chcecie mieć ze mną jakiś kontakt, lub po prostu będziecie ciekawi co się u mnie dzieje, czym się zajmuje w danej chwili, to zapraszam na social media:

Instagram: agata_blackbird
Snapchat: a_blackbird

Wattpad: a-blackbird
TV ShowTime: blackbirdagata
*bo to, że już mnie nie będzie na Czarnym Piórem, to nie znaczy, że całkowicie rezygnuje z działalności w internecie, jeśli ma być jasność


W sumie to jestem niewychowana, bo co to za opuszczenie, bez oficjalnych pożegnań. 
Na szczególne wyróżnienie zasługują: 
Wiktora/Tori z Tori czyta za to, że była moją inspiracją do ruszenia dupy i zrobienia tego bloga. 
Aivalar, bo komentowała każdą notkę. Dosłownie. Za to Cię kocham i Twojego bloga
Jill, za stworzenie tego genialnego szablonu, który sprostował moim wyobrażeniom. 
Wszystkim innym również bardzo ciepło dziękuję za komentarze, wspieranie mojej pracy, bo dzięki temu stworzyliśmy sobie tutaj małą grupkę miłośników popkultury :)
Życzę wam dużo weny oraz chęci na czytanie, oglądanie filmów i przede wszystkim słonecznych wakacji, teraz będzie dużo czasu wolnego dla siebie. 

Tym akcentem oficjalnie kończę działalność Czarnym Piórem Pisane i odmeldowuję się.

Do zobaczenia. 
Może kiedyś. 

sobota, 18 marca 2017

Nerve - Jeanne Ryan


Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót...

"Czasami fajnie jest zrobić coś, co nie współgra z osobowością." 

Długo wyczekiwałam dnia, w którym książka młodzieżowa wgniecie mnie w fotel i nie będzie powielać schematów. Oto przyszło zbawienie Jeanne Ryan, która zabiera czytelnika do normalnego świata, gdzie jedna nieprzemyślana decyzja odbije piętno na bardzo długo. 
Względem "NERVE" nie miałam wygórowanych oczekiwań, kupiłam tą książkę, ponieważ zachęciła mnie okładka (a trzeba przyznać, że jest niesamowita. Zarówno przód, jak i tył) i szukałam czegoś niewymagającego, co będę mogła czytać w przerwie między nauką. Nie spodziewałam się, że "NERVE" będzie tak dobre. 

środa, 11 stycznia 2017

Światło między oceanami - M.L. Stedman


Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości. 
Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi... 

"Po przebudzeniu trafia do świata pełnego wiatru, fal, światła i mechanizmów, które podtrzymują płomień i obracają światło, utrzymując je w ciągłym ruchu."


Bardzo długo zabierałam się do napisania notki na temat książki, której ekranizacja niedawno zawitała do polskich kin, ponieważ "Światło między oceanami" nie wywarło u mnie jakiś konkretnych emocji, z wyjątkiem paru scen, kiedy musiałam na chwilę przystanąć i zebrać myśli do kupy. Jednakże to nie zaważyło na odebraniu całej historii. 

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Filmowe i serialowe premiery 2017

Hej, witajcie jeszcze w starym roku. 
Dzisiaj przygotowałam dla was listę najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów i seriali na 2017 rok. W 2016 udało mi się być w kinie na prawie wszystkich pozycjach na których mi zależało, z wyjątkiem "Fantastycznych Zwierząt", jednakże i tak uważam, że powoli odchodzący rok był owocny pod względem kinowych premier. 
A jak na dzień dzisiejszy przedstawiają się propozycje 2017? 

Obserwatorzy